slide

Galeria

Kontakt

Parafia Narodzenia
Najświętszej Maryi Panny
Słucz 57
19-213 Radziłów

Tel. 86 273 61 93
Email: slucz@diecezja.lomza.pl

Statystyki

Osób OnLine: 00
Odwiedzin: 708953

0202 2013Ks. Roman Krajewski - proboszcz 1950-1976

Urodził się 18.05.1906 r. w Ostrowi Mazowieckiej, ochrzczony 21.05.1906 również w Ostrowi, syn Józefa Władysława i Kamili z d. Kurowska. Roman posiadał liczne rodzeństwo, które utrzymywało się z małego gospodarstwa rolnego. W roku 1915 matka i dzieci jadą do Rosji, gdzie przebywają trzy lata.
 
Po powrocie do Ostrowi Maź. Roman kończy szkołę podstawową i kilka klas gimnazjum. Potem przenosi się do Wilna. Tutaj kończy Archidiecezjalne Gimnazjum i otrzymuje świadectwo dojrzałości dnia 13.06.1929 r. W tym samym roku wstępuje do seminarium duchownego i jednocześnie na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Z Wilna po trzech latach studiów przenosi się do Łomży. Dnia 6.10.1932 r. pisze do ks. Rektora: „Proszę o przyjęcie mnie do Seminarium Duchownego na kurs trzeci. Pragnę bowiem życie swoje poświęcić wyłącznie służbie Bożej, będąc przeświadczony, że taka jest wola Najwyższego". Zostaje przyjęty do seminarium. Święcenia kapłańskie przyjmuje dnia 16.06.1935 r. w Łomży z rąk bpa Łukomskiego.
 
Po święceniach pracował jako wikariusz w parafiach: Kobylin, Raczki, Wizna, Stawiski, Kuczyn, Troszyn. Od 9.01.1942 r. był administratorem w Troszynie. Tam zostaje aresztowany i wywieziony do obozu w Dachau. O tym wydarzeniu po trzydziestu latach pisał do ks. prof. Witolda Jemielitego: „W związku z otrzymanym pismem spieszę z informacją. Byłem aresztowany przez Gestapo w Troszynie dnia 30.06.1943 r. za odprawienie w dniu 29.06.1943 r. w święto Ap. Piotra i Pawła Mszy św. z kazaniem i procesją. Okupant nakazał księżom przenosić święta przypadające w tygodniu na niedzielę. Ja tego przepisu nie zachowałem. Gestapo na badaniu zarzucało mnie przez tę uroczystość budzenie ducha narodowego [...]. l po pobycie w więzieniu w Ostrołęce do dnia 31.08.1943 r. zostałem tego dnia wywieziony do Dachau. Podróż z Ostrołęki do Dachau trwała do dnia 24.09.1943 r. Pobyt w obozie trwał do momentu wyzwolenia, czyli do dnia 29.04.1945 r. Warunki pobytu więzionych były tak nieludzkie, że nie chcieli na wolności o nich opowiadać. Wyjątkowo tylko ks. Krajewski wspomniał o ciężkiej swojej bakteryjnej chorobie, głodzie takim, że po ludzku mówiąc choć raz chciał najeść się do syta, ważył tylko 42 kg. Po wyzwoleniu wraca do Polski i zaczyna pracę w parafii: Rutki, Płonka Kościelna. Dnia 1.07.1946 r. zostaje mianowany proboszczem w Łosewie, gdzie przebywa 4 lata. 1.04.1950 r. zostaje mianowany proboszczem w Słuczu, gdzie pracuje przez 26 lat.
 
Będąc w Słuczu był prawdziwym ojcem duchownym dla parafian i kapłanów. Dbał o uczestnictwo wiernych w niedzielnej Mszy św., o zachowywanie przykazań Bożych, każdego roku udzielano 13 tyś. Komunii św. Czterech kandydatów z parafii otrzymało święcenia kapłańskie. Dnia 20.12.1967 r. został wicedziekanem dekanatu wąsowskiego. Pomimo trudnych czasów wykonywał prace budowlane i remontowe: odbudował spalone budynki gospodarcze, parkany wokół plebanii, dom dla organisty. Remontował chór i organy, malował kościół, elektryfikował kościół i budynki. Nabył nowe szaty liturgiczne, szafy jesionowe w zakrystii itd.
 
Dnia 12.08.1974 r. ks. Krajewski prosi biskupa o zwolnienie go ze stanowiska proboszcza parafii Słucz i o zezwolenie na zamieszkanie w Domu Księży Emerytów wTykocinie.Od dnia 25.06.1975 r. bp Mikołaj Sasinowski, biorąc pod uwagę pogarszający się stan zdrowia ks. Romana, przydziela mu do pomocy wikariusza-adiutora ks. Frumencjusza Sadowskiego.15.09.1976 r. bp Mikołaj Sasinowski zwalnia ks. Krajewskiego ze stanowiska proboszcza parafii Słucz, wicedziekana i ojca duchownego dekanatu wąsowskiego oraz pozwala zamieszkać w Tykocinie.
 
Ks. Krajewski w Tykocinie mieszkał przez 6 lat. Zmarł dnia 4.03.1982 r. w szpitalu w Białymstoku. Pogrzeb wyznaczono na niedzielę 7.03.1982 r. na godz. 15.00. W sobotę i niedzielę zachęcałem parafian do wzięcia udziału w pogrzebie. W niedzielę po sumie ponad 100 osób wyruszyło 30 samochodami do Tykocina. Tam na miejscu parafianie wyrazili wielką chęć zabrania trumny z ciałem ks. Romana do Słucza. Bp T. Zawistowski wyraził na to zgodę. Pogrzeb w Słuczu odbył się w poniedziałek po południu. Na pogrzebie kościół był pełen ludzi, było także wielu kapłanów. Spoczął w pięknym miejscu, na początku cmentarza po prawej stronie alei, obok grobu budowniczego kościoła ks. Ignacego Nowakowskiego.
 
Ks. Roman spoczął wśród kochanych przez niego parafian, którzy jego także kochali. W sezonie letnim na grobie rosną zawsze żywe kwiaty, a często palą się także znicze. Na cmentarzu w Słuczu obecnie znajdują się groby pięciu kapłanów. Pamięć o tych zmarłych zawsze trwa. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie.
Ks. Jan Ołdakowski
 
Nr 5 (548) 3 lutego 2013

powrót